Widok tego ogrodu udręczeń, tego strasznego cmentarza nadziei, na którym spotkała się pod ziemią elita polskiej młodzieży, długo mnie będzie prześladował wspomnieniem okropności polskiego losu i polskiego umierania. Zaciąży jak zmora na całym widzeniu rzeczywistości. Zasłoni nawet ruiny Warszawy, bo te ruiny już znowu żyją i odradzają się, podczas gdy nikt nie wróci do życia owych pogrzebanych szeregów świetnej młodzieży, najlepszej chyba, jaką posiadaliśmy. Zgodni są co do tego ci, którzy lata okupacji poświęcali tajnemu nauczaniu. Taki profesor Tatarkiewicz na przykład, który twierdzi, że nigdy w swojej długoletniej praktyce profesorskiej nie posiadał tak świetnego i obiecującego zespołu, jak ten z lat okupacji. Wszyscy oni dziś zdali egzamin i uzyskali dyplom w postaci krzyża nad grobem. I kiedy patrzę teraz po schylonych nad tymi grobami ludziach, wieńczących je kwiatem, który jutro zwiędnie, po współtowarzyszach ich doli, cudem jakimś ocalonych z zagłady, a dźwigających dziś za nich i za siebie ciężar losu i odpowiedzialności za przyszłość, wiem, że dławi ich, tak jak mnie w tej chwili, nieznośny ucisk w piersi, rodzący się z pytania: – komu to było potrzebne? I wraca stale powtarzająca się kwestia, czy naprawdę z pojęciem Polski wiązać się musi ta konieczność umierania dla niej młodo, zamiast znajdować sposoby, aby tę młodość chronić jak najdroższy jej i najpełniejszy skarb? (…) I zbiera mnie nagle strach na myśl, jaki jest wymiar klęski, wyrażającej się dzisiaj owymi „młodymi” grobami, od których wracam i jak odbije się na naszej przyszłości. Brak tej wybitnej i wybitej młodzieży, leżącej dziś wkoło pomnika, na którym napisano: Gloria Victis[1]. – Aleksander Janta [1948]

Wśród osób wypędzonych po Powstaniu Warszawskim do obozu w Pruszkowie był Władysław Tatarkiewicz (18861980), filozof, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, autor Historii filozofii. Wychodząc z Warszawy zabrał ze sobą manuskrypt O szczęściu, o którym tak wspomina: Podczas Powstania Warszawskiego w VIII 1944 r. zdołałem zabrać rękopis z podpalonego domu. W drodze do pruszkowskiego obozu odebrał mi go oficer niemiecki, zrewidowawszy walizkę. „Praca naukowa”. To już niepotrzebne – krzyczał – nie ma już polskiej kultury „Es gibt keine polnishe Kultur mehr”. I rzucił rękopis do rynsztoka. Zaryzykowałem i podniosłem – w ten sposób praca się uratowała[2].

Ewakuacja mieszkańców do obozu przejściowego w Pruszkowie, X 1944 r. Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego

Książka Tatarkiewicza była już prawie gotowa do druku w VIII 1938 r., jednak wybuch wojny spowodował, że w trakcie okupacji powstawały nowe jej rozdziały[3]. Pisanie pozwalało mu jak sam przyznał oderwać się od okropności tamtych czasów[4]. Okupacyjne doświadczenia sprawiły, że dodał również nieplanowany wcześniej rozdział Cierpienia, w którym dokonał następującego ich podziału:

A. Obawa przed grożącym niebezpieczeństwem jest pierwszym rodzajem cierpienia spowodowanego przez coś, co jeszcze nie istnieje. Może to być obawa śmierci własnej lub cudzej, kalectwa, ognia, niewoli, rozłączenia z bliskimi. W szczególnych wypadkach może to być obawa przed złem, które już się dokonało, ale o którym nie wiemy, bo nie przyszły jeszcze o nim wiadomości, a nasza nieświadomość przenosi je w przyszłość aż do chwili, kiedy nam się to zło ujawni.

B. Oczekiwanie dobra bywa również źródłem cierpienia – mianowicie gdy jest długie i niecierpliwe. Oczekiwanie dobrej przyszłości, choć jest ulgą dla cierpień przez złą teraźniejszość, może jednak samo być źródłem cierpienia. Torturą jest niecierpliwe czekanie i niemożność doczekania się tego, co ma przyjść.

C. Poczucie niepewności wobec nieznanej przyszłości jest trzecim źródłem cierpienia. Choć może jest prawdą, że gdybyśmy znali przyszłość, to życie w wielu wypadkach stałoby się nie do zniesienia. W czasach spokojnych i uregulowanych to poczucie niepewności słabnie, ale rośnie w czasach takich jak wojenne, gdy nie wiadomo, jak się jutro żyć będzie. Konieczność podejmowania w życiu ciągle ważnych decyzji, dotyczących nieraz życia i całego mienia, przy niemożliwości oparcia ich na jakichkolwiek racjonalnych danych, przygotowywanie się do przyszłości, której niepodobna przewidzieć jest jedną z najgorszych męczarni niespokojnych czasów.

D. Beznadziejność wreszcie jest czwartym cierpieniem, jakie powoduje przyszłość, zanim jeszcze stała się teraźniejszością. Poczucie beznadziejności opanowuje przede wszystkim tych, co postradali to, co mieli najdroższego, ale dotyka niekiedy i tych, co niewiele realnie utracili, lecz stracili nadzieję i cierpliwość. Wobec niego przyjemnością mogą się wydać najgorsze obawy i niepewności[5]. – Władysław Tatarkiewicz

Biograf filozofa ocenił, że nie jest to poradnik praktyczny, ale głęboka refleksja nad jedną z fundamentalnych kategorii etycznych. Książka ta może najpełniej prezentuje etyczny optymizm Szkoły Lwowsko-Warszawskiej [6].


[1] Janta Aleksander, Wracam z Polski, Kultura, Szkice. Opowiadania. Sprawozdania, Paryż, № 12, 1948, s. 16, 17

[2] Jaworski Marek, Władysław Tatarkiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1975, s. 88

[3] Jaworski Marek, Władysław Tatarkiewicz…, s. 89

[4] Niektóre wydania O szczęściu nie zawierają rozdziałów Szczęście i wzruszenie, O szczęśliwych dniach, które miały być dla autora zbyt emocjonalne oraz O szczęściu ludzi przeszłych i przyszłych, gdyż autor uznał je za bardzo hipotetyczne

[5] Tatarkiewicz Władysław, O szczęściu, Wyd. VI, Wyd. PWN, Warszawa 1962, s. 14144

[6] Jaworski Marek, Władysław Tatarkiewicz…, s. 88

Podobne wpisy