Paweł Jasienica (właśc. Lech Leon Beynar), 1963 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe Aut. Władysław Miernicki
Ufając biegowi historii, ulegliśmy złudzeniom i dezorientacji. W mniejszym lub większym stopniu, z takich czy innych przyczyn i motywów poddaliśmy się wulgaryzacji i zbarbaryzowaniu, co już wbrew nam – zostało wykorzystane jako parawan dla rzeczy znacznie gorszych[1]. – prof. Tadeusz Drewnowski
Środowisko literackie, artystyczne i dziennikarskie poddane było od końca lat 40. Ścisłej kontroli i – jak całe społeczeństwo – indoktrynacji. Poddawali się jej wcześniejsi bohaterowie, np. Bronisław Broniewski, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Pewien incydent wskazuje, że miewał wyrzuty sumienia i potrafił nawet w Belwederze wykrzyczeć: Wy chcecie, towarzysz Bolesław, żebym ja napisał nowy tekst hymnu narodowego. Ja to potrafię. Ja jeden! Ale ja hymnu narodowego nie będę zmieniał. Nie będę, bo nie mogę! Bo nie chcę! Bo to tak, jakbym orłowi polskiemu urwał głowę [2].
Służba Bezpieczeństwa niszczyła autorów nierozdzieranych wątpliwościami nad pismami dojrzałego Stalina i młodego Marksa tych, którzy w sprawie komunizmu nie mieli żadnych wątpliwości[3].
Przez cały okres powojennej okupacji stosowano skuteczne metody unieszkodliwiania nieprzychylnych twórców. 22 III 1955 r., w wydziale kultury KC sporządzono notatkę ws. Stefana Kisielewskiego i złożonej przez niego – po III Plenum – propozycji stworzenia nowego pisma niezależnych clerków, na którego łamach mogliby się wypowiadać ludzie posiadający odmienne od oficjalnych poglądy. Kisielewski liczył na współpracę m.in. Tyrmanda, Herberta, Gołubiewa, Pigonia, Morstin-Górskiej, Tatarkiewicza, Stommy, Kotarbińskiego, Ingardena, Swieżawskiego, Kleinera, Lema, Bocheńskiego, Jasienicy, Waldorffa, Woźniakowskiego, Szczepańskiego, Pruszyńskiego, Meysztowicza, Kołonieckiego, Kubiaka, Schaeffera, Ekiera, a nawet członków partii Hertza i Jastruna (późniejszych sygnatariuszy Listu 34 w obronie wolności słowa). Zgodnie z treścią notatki, ciekawym zabiegiem Kisielewskiego było zaangażowanie Jerzego Putramenta, mogącego pełnić rolę piorunochronu w starciach z cenzurą. Notatkę, wraz z listą pisarzy i krytyków literackich, przesłano Cyrankiewiczowi i Bermanowi z komentarzem: lista jest ciekawym dokumentem ułatwiającym dokładniejsze rozeznanie w planach wroga na terenie literackim[4]. Paweł Jasienica, żołnierz Armii Krajowej pseud. Nowina, walczył w Puszczy Rudnickiej i Puszczy Grodzieńskiej, w szeregach zgrupowania mjra Czesława Dębickiego „Jaremy”. Schwytany przez sowieciarzy i siłą wcielony do Armii Berlinga, w końcu IX 1944 r. zdezerterował z szeregów LWP i dołączył do 5 Brygady Wileńskiej AK mjra Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Wypominał mu to na zjeździe PZPR w III 1968 r. sam Władysław Gomułka (fakt czynnego udziału w akcjach przeciw władzy komunistycznej jest słabo znany opinii publicznej, która kojarzy pisarza jako oficera Biura Informacji i Propagandy Wileńskiego Okręgu AK)[5]. W 1968 r. Paweł Jasienica podpisał List 34 przeciw cenzurze. W XII 1969 r. przedwcześnie owdowiałego pisarza poślubiła Zofia Darowska (primo voto O’Bretenny), agentka o pseud. „Ewa”, która kontynuowała współpracę z SB po śmierci pisarza w VIII 1970 r. Informacje o jej agenturalnej przeszłości ujawniono dopiero w 2001 r.[6]
Komuniści byli w swych represjach bardzo zawzięci i wytrwali. Zniszczone życie poczciwych ludzi miało być przestrogą dla innych niepokornych. Przykładem niech będzie Wojciech Bąk – poeta bezwzględnie trzymający się staroświeckich zasad, manifestujący swoją wiarę, był solą w oku komunistycznej władzy. Wrogiem stał się ok. 1950 r. po ujawnieniu jego planu pokazowego samobójstwa, mającego wstrząsnąć sumieniami. Od tego czasu rozpoczęła się seria jego pobytów w szpitalach psychiatrycznych, przerywana stawiennictwem na rozprawach sądowych w związku z ciągłymi próbami całkowitego ubezwłasnowolnienia. Jeden z lekarzy meldował: W dniu wczorajszym otrzymałem bez pośredni telefon od Ministra Zdrowia, by natychmiast zainteresować się losem literata Bąka Wojciecha, którego zdrowie psychiczne wzbudza poważne wątpliwości i który z punktu widzenia społecznego i politycznego przedstawia swoją działalnością niebezpieczeństwo. Minister upoważnił mnie do rozmów z prezesem ZZ [Związku Zawodowego] Literatów Polskich w Poznaniu i do wyciągnięcia wniosków i poczynienia kroków po linii psychiatrycznej (…)[7]. W tle rozgrywała się walka o dwupokojowe mieszkanie, które po bezwzględnym umieszczeniu Bąka w psychuszce przypadłoby któremuś z jego kolegów-literatów. Taka była cena czystości sumienia i prawdy. Taki był fundament jego myślenia i postępowania. (…) Owszem, Bąk zdając sobie sprawę ze swojej niemocy, cierpiał niczym biblijny Hiob, ale też starał się nie utracić godności niczym nieograniczonej. (…) Twórczość Wojciecha Bąka to wyjątkowe literackie świadectwo czasów mrocznego komunizmu[8]. Wypuszczony ze szpitala żył w nędzy i zapomnieniu[9]. Prześladowania dotknęły również Stefana Łosia – autora książek podróżniczych, ochotnika wojny polsko-bolszewickiej, Władysława Grabskiego – pisarza, syna premiera i ministra skarbu oraz zięcia prezydenta Wojciechowskiego, płk. Januarego Grzędzińskiego – ochotnika wojny 1920 r., autora książek podróżniczych, członka Związku Walki Czynnej, adiutanta marszałka Józefa Piłsudskiego, a także Jerzego Szaniawskiego, Melchiora Wańkowicza, Ireneusza Iredyńskiego, Jacka Bierezina i wielu innych[10]. Złamani zostali poszczególni ludzie, którzy przez komunizm zostali „ukąszeni”, „uwiedzeni”, „zaczadzieli” lub wręcz „zwariowali”, dali się zastraszyć lub kupić, poświęcili prawdę, nagięli własne przekonania, porzucili indywidualny styl i poszukiwania artystyczne, dla możliwości istnienia w świadomości społecznej. Nieliczni milczeli. W tej masie środowisko się skompromitowało[11].
Bywali także twórcy, jak prozaik Jerzy Kornacki, oficjalnie wychwalający komunizm, nieoficjalnie piszący bezwzględny dla władzy dziennik. Po ujawnieniu sekretu, pisarza pozbawiono środków do życia, a 14 tomów nieopublikowanych Kamieniołomów zniszczono. Jego niedołężną partnerkę, mimo że była pisarką zaangażowaną – Helenę Boguszewską – pozbawiono renty, a wpis o niej usunięto z encyklopedii[12].
Jak wykazał Stanisław Bereś, do lat sześćdziesiątych dominowała strategia zdobywania informacji i eliminowania niewygodnych osób, w latach siedemdziesiątych preferowano inspirowanie, dezinformowanie i dezintegrowanie grup uznanych za wrogie[13]. Korzystano przy tym z osobowych źródeł informacji, np: ekspertów – werbowanych z otoczenia figurantów, na uniwersytetach czy w redakcjach, których zadaniem było wychwytywanie ukrytych znaczeń w utworach, czasem nawet próbujących rozszyfrować, kto kryje się za konkretnym pseudonimem, konsultantów – wytwarzających profesjonalne analizy i oceny utworów, zwykłych TW, lub – tak jak w przypadku żony Pawła Jasienicy – (ros. siekretnyj sotrudnik) – osoby wiążącej się na polecenie bezpieki z osobą podejrzaną i wchodzącej z nią w relacje rodzinne[14].
[1] Rokicki Konrad, Literaci. Relacje między literatami a władzami PRL w latach 1956–1970, Wyd. Instytut Pamięci Narodowej. Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2011, s. 111 [za:] Drewnowski Tadeusz, Tyle hałasu o nic?, s. 172
[2] Molenda Jarosław, Bierut i Wasilewska, Agent i dewotka, Wyd. Bellona, Warszawa 2015, s. 140, [za:], Dąbrowska Maria, Dzienniki, t. IV, Warszawa 1988, s. 215–216,
[3] Klecel Marek, Pisarze prześladowani i prześladujący, dostęp online 23 III 2019 r., http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/pisarze-przesladowani-i-przesladujacy/
[4] Markowska, Wydział Kultury KC, Notatka w sprawie Kisielewskiego Stefana, 22 III 1955 r.
[5] Paweł Jasienica został odznaczony Krzyżem Walecznych nadany przez Dowództwo Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej w 1944 r. oraz pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski nadanym postanowieniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 3 V 2007 r. za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i działalności społecznej
[6] Rokicki Konrad, Literaci. Relacje między literatami a władzami PRL w latach 1956–1970, Wyd. Instytut Pamięci Narodowej. Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2011, s. 505
[7] Sikorski Tomasz. Outsider. Sprawa Wojciecha Bąka. Wybór źródeł, s. 90–91, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu. Uniwersytet Szczeciński, Warszawa–Szczecin 2019 [za:] IPN Po sygn. 778/2. Teczka Pacjenta – Wojciech Bąk. Pismo dr Jana Barańczaka do dr Jana Gallusa, 18 VIII 1952 r. k. 8–9
[8] Sikorski Tomasz. Outsider…, s. 69–70
[9] Oficer, który go przesłuchiwał, Henryk Rozpędowski, po 1956 r. uciekł na Zachód i jako bojownik przeciwko komunizmowi dostał pracę w RWE. Żył w dobrobycie, otoczony szacunkiem jako ofiara stalinizmu [w:] Darski Józef , Pisarze Wyklęci, recenzje Gazeta Polska listopada 2005, dostęp online 23 III 2019 r, https://jozefdarski.pl/6745-pisarze-wykleci
[10] Siedlecka Joanna, Obława. Losy pisarzy represjonowanych, Prószyński i S-ka, Warszawa 2005
[11] Rokicki Konrad, Literaci. Relacje między literatami a władzami PRL w latach 1956–1970, Wyd. Instytut Pamięci Narodowej. Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2011, s. 111
[12] Bereś Stanisław, Służba Bezpieczeństwa jako krytyk literacki [w:] Chojnowski Andrzej, Ligarski Sebastian (red.), Artyści Władzy, władza artystom, Wyd. Instytut Pamięci Narodowej. Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2010, s. 24
[13] Bereś Stanisław, Służba Bezpieczeństwa jako krytyk literacki, s. 26 [za:] Musiał F, Podręcznik bezpieki: teoria pracy operacyjnej Służby Bezpieczeństwa w świetle wydawnictw resortowych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL (1970-1989), Kraków 2007, s. 319
[14] Bereś Stanisław, Służba Bezpieczeństwa jako krytyk literacki …, s. 27; Kornacki Jerzy, Powieść pod różą
