Księgarnia Gebethner i Wolff przy ul. Krakowskie Przedmieście, V 1935 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jest tu S.A. Ruch z Janem Gebethnerem. Te dwa fakty charakteryzują okres rozbicia, w który wkraczamy. Wy tam sobie w Lublinie coś uradzacie, a tu robią, co się komu podoba [1]. – Jerzy Putrament w liście do Jerzego Borejszy, Kraków 1945 r.

Gebethnerowie, Polacy z wyboru, przybyli do Polski w czasie wojny trzydziestoletniej, jako protestanccy uciekinierzy z Niemiec. W 1857 r. założyli księgarnię w pałacu Potockich przy Krakowskim Przedmieściu 15. Oprócz prowadzenia księgarni Gebethner i Wolff byli aktywni na rynku prasowym. W 1867 r. spółka kupiła dziennik „Kurier Warszawski”, a po jego sprzedaży w 1887 r. „Kurier Codzienny” i „Tygodnik Ilustrowany”. Hrabia Andrzej Zamoyski poprosił ich także o kolportaż „Roczników Towarzystwa Rolniczego”, co robili, bezpłatnie rozprowadzając miesięcznie 4000 egzemplarzy.

Firma Gustaw Gebethner i Spółka, (późn. Gebethner i Wolff ), najważniejszy wydawca w stolicy, kierowała się zasadą: Nie można być tylko kupcem, trzeba wydawać pewne książki dla honoru domu. Jej nakładem ukazały się więc m.in. nuty Moniuszki i Chopina, a także dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Fredry, Konopnickiej, Kraszewskiego, Sienkiewicza, Prusa, Przerwy-Tetmajera, Reymonta, Klementyny z Tańskich Hoffmanowej, Żeromskiego. Gebethner z Wolffem (do 1929 r.) tworzyli nowe księgarnie w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Wilnie i w Zakopanem, a w 1925 r. także Librairie Polonaise w Paryżu. Oficyna przygotowała m.in. bezpłatny elementarz do nauki języka polskiego, wysyłała za darmo książki dla Polonii na całym świecie, drukowała dla prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego serię varsavianów, które rozdawano uczniom na zakończenie roku szkolnego 1938/1939. Podczas okupacji, mimo zarządu przymusowego pod pozorem zaliczek na przyszłe książki Gebethnerowie pomagali m.in. Kornelowi Makuszyńskiemu, Juliuszowi Kaden-Bandrowskiemu, Janowi Szancerowi, Wandzie Borudzkiej, Zofii Nałkowskiej oraz żonie Leona Kruczkowskiego[2]. Tadeusz (założycielem Polonii Warszawa) i Zygmunt uczestniczyli w Powstaniu Warszawskim[3].

W V 1946 r., w nadziei ratowania rodzinnego wydawnictwa, Jan Gebethner pisał podziękowania do Jerzego Borejszy (wł. Beniamina Goldberga, brata stalinowskiego zbrodniarza Józefa Goldberga vel. Różańskiego, kata rot. Pileckiego i gen. Augusta Fieldorfa Nila) za podjęcie mediacji w sporze ze spółdzielnią Wydawniczą Książka: Jestem pewien, że mediacja Szanownego Pana Majora doprowadzi do załagodzenia tego nieporozumienia, które mogłoby się odbić echem bardzo niepożądanym dla naszego świata wydawniczego[4].

Wynik mediacji był z góry przesądzony. Dekret z 9 IV 1946 r. o zawieszeniu mocy niektórych umów wydawniczych w dziedzinie literackiej unieważniał Gebethnerom na okres 5 lat pozwolenie wynikające z prawa autorskiego do publikowania dzieł klasyków: Dygasińskiego, Konopnickiej, Orzeszkowej, Prusa, Reymonta, Sienkiewicza, Struga, Witkiewicza (ojca), Wyspiańskiego, Zapolskiej, Żeromskiego[5]. W 1950 r. władze komunistyczne odebrały Gebethnerom licencję wydawniczą. Księgarnie przejął „Dom Książki”. Ostatnia wydana w 1956 r. przez spółkę książka to prawdopodobnie Zaziemskie światy. Pierwszy lot między planetarny Władysława Umińskiego[6]. Krakowski oddział wydawnictwa w 1953 r. przejęło Wydawnictwo Literackie, którego szefem był – pracujący wcześniej u „Gebethnera i Wolffa” – Aleksander Słapa. Zapasy z magazynu przy ul. Targowej 48 w Warszawie jeszcze w 1945 r. przechwycił Borejsza, tworząc Spółdzielnię Wydawniczą Czytelnik[7]. Na jednym z pierwszych spotkań, w którym wzięli udział przedstawiciele najostrzejszych piór i najzłośliwszych języków, prezes Borejsza wykładał rolę satyry w nowym ustroju społecznym, podkreślając w nim, że twórczość satyryczna powinna atakować mieszczańską mentalność, tytułomanię, alkoholizm, zdziczenie obyczajów i chamstwo, biurokratyzm i pieniactwo[8].

Korespondencja, jaką otrzymywał Jerzy Borejsza pozwala zapoznać się z opiniami odbiorców nowej oferty wydawniczej, np.: Nagrodzona powieść [Tadeusza] Brezy Mury Jerycha” [krytykująca Polskę sanacyjną], to powieść, za której przeczytanie czytelnicy powinni otrzymać nagrodę. W naszym zakładzie pracy 30 osób miało tę książkę w ręce i nikt jej nie przeczytał do końca. Zazwyczaj dotarli najgorliwsi do strony 50. Ludzie, którzy przeszli obozy, twierdzą, że gdyby gestapowcy znali tę książkę, kazaliby pod batogami czytać ją do końca i więzień kończyłby zapaleniem mózgu. Chaos, brak jakiegokolwiek ładu, łączności, bredzenie, ględy kulturalnego człowieka, pozbawionego jakiejkolwiek myśli konstruktywnej[9].

QR kod PKF 25/46, Tadeusz Breza laureatem nagrody literackiej tygodnika „Odrodzenie”, 6 VIII 1946 r.


[1] Bąbiak Grzegorz O. (wybór, wstęp, opracowanie i przypisy), Na rogu Stalina i Trzech Krzyży. Listy do Jerzego Borejszy 1944–1952, Wyd. Czytelnik, Warszawa 2014, s. 364

[2] Lorentz Stanisław, Walka o dobra kultury w Warszawie 19391945, t. 1, Wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, s. 4748

[3] Jóźwiak Krzysztof Gebethner i spółka: Historia wielkiego wydawnictwa, dostęp online 16 VII 2019 r., https://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/311169886-Gebethner-i-spolka-Historia-wielkiego-wydawnictwa. html

[4] Bąbiak Grzegorz O., Na rogu Stalina i Trzech Krzyży …, s.182

[5] Budrowska Kamila, Nieznane archiwum wydawnictwa „Gebethner i Wolff ”, czyli o pożytkach z przeglądania „Przewodnika polonisty”, Uniwersytet w Białymstoku, Pamietnik Literacki 2014, 4, s. 152

[6] Budrowska Kamila, Nieznane archiwum…, pod datą 11 VIII 1956, wydanie I, nakład 7000 egzemplarzy., 6 lat po odebraniu koncesji. Autora zapowiedziała poświęcenie tej kwestii uwadze

[7] Budrowska Kamila, Nieznane archiwum wydawnictwa „Gebethner i Wolff ”…, s. 151167,

[8] Polska Kronika Filmowa, PKF 47/48, 1948-11-17, Kongres satyryków, Filmoteka Narodowa, dostęp online 22 VI 2019 r., http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/9058

[9] Bąbiak Grzegorz O, Na rogu Stalina i Trzech Krzyży …, s. 66 [za:] Jabłoński Władysław, list do Jerzego Borejszy z dn. 12 IV 1948 r (rkps), AJB, teczka 10

Podobne wpisy