Norman Rockwell był amerykańskim artystą – malarzem i ilustratorem. Jego prace przedstawiające amerykańską kulturę okazały się na ponad 300 okładkach magazynu „Saturday Evening Post”, dla którego pracował przez 47 lat.
Malując w 1953 r. „Młodą damę z limem pod okiem” miał trudność z odwzorowaniem podbitego oka. Po niesatysfakcjonujących go próbach, dał ogłoszenie w lokalnej gazecie. Na casting zgłosiło się wiele osób, z których Rockwell wybrał chłopca, którego oko spełniło wymóg „połysku w dojrzałym stadium przebarwień”. Modelka do tego obrazu – Mary Whalen – przypominała po latach, że zajęło kilka sesji fotograficznych, aby uzyskać zdjęcia referencyjne, na których wzorował się później malarz.
Ta scena doczekała się także hołdu w popkulturze – podobne ujecie wykorzystał Robert Zemeckis w filmie „Forest Gump” z 1994 r., kiedy mały Forest czeka przed gabinetem dyrektora szkoły.

Norman Rockwell po raz pierwszy spotkał Mary Whalen, gdy był na meczu koszykówki swojego syna. 11-latka pokłóciła się z ojcem [który był jednocześnie prawnikiem artysty] o to, żeby napić się wody. Próbując wyjaśnić, że napoje można kupić tylko w przerwie, Rockwell – podsłuchawszy rozmowę – zaoferował jej swoją colę. Pod koniec dnia artysta zdał sobie sprawę, że Whalen byłby świetnym modelem, co zapoczątkowało ich współpracę. W wyznaczonym dniu poproszono ją do gabinetu dyrektora szkoły. Ponieważ nigdy wcześniej nie jej wzywano do pryncypała, Mary była przekonana, że ma kłopoty i się rozpłakała. Otuchy dodał jej brat bliźniak, który trzymał ją za rękę. Kiedy w gabinecie zobaczyła Normana Rockwella poczuła ulgę.
On sam wspominał, że była najlepszą modelką, jaką kiedykolwiek miał – potrafiła wyglądać smutno w jednej minucie, wesoła w następnej i podnosić brwi, aż prawie przeskakiwały jej nad głową. Zawadiacki uśmiech uzyskał zadając dziewczynce pytanie: „Czy nie chciałbyś po prostu wygrać walki z jednym ze swoich braci?” Mary Whalen, którą Rockwell prosił by po prostu mówiła do niego po imieniu, wspominała: on po prostu wyciągał ze mnie ten wyraz twarzy, śmiejąc się, klaszcząc, tupiąc nogami, lub skacząc w górę i w dół, rozśmieszając mnie i tym podobne. I po prostu poczułem się częścią tego, co się działo. Jako dziecko lubiłem być częścią czegoś. Wiedział, czego chce i wiedział, jak to z ciebie wyciągnąć. A kiedy już miał [właściwy wyraz twarzy], po prostu krzyczał: „Och, to wspaniale!”. To wspaniale!
W artykule wykorzystano informacje zawarte m.in w: The Sweet Story Behind Norman Rockwell’s Hilarious Painting „The Young Lady with the Shiner” na www.artpublikamag.com; „Back to school. Norman Rockwell’s The young lady withthe shiner”, https://www.thewadsworth.org/highlight-rockwell/
